Blog > Komentarze do wpisu

Cień Wiatru

Moja BIBLIA

Rozdział 1: PUSTYNIA

Dawno, dawno temu za siedmioma górami, za siedmioma morzami w ceglanej chatce żył sobie człowiek. Człowiek ten czerpał radość z oglądania oper mydlanych, reklam proszków do prania i innych równie ambitnych rzeczy. Jego życie się toczyło, toczyło się przecietnie, toczyło sie jak głaz po zboczu urwiska, który uporczywie zmierza ku przepaści. A te skubane dni uciekały przez palce jakby im ktoś za to płacił.

ZDARZYŁO SIĘ!

Żartuje. Nic sie nie zdarzyło, bo jak już pisałem było przeciętnie. Po prostu- było.

Wtedy jeszcze nie spragniony, bo nie wiedział czym jest pragnienie dopóki się nie napił.

Mimo, że pozornie zdrowy to suchy, nienapojony przez co jałowy. No ale czy mogło dziać się inaczej gdy nie znalazł jeszcze studni?

Rozdział 2: STUDNIE ZNALEZIONO

Aha... Opuściłem mały szczegół. Ten człowiek to ja.

No więc pewnego razu wybrałem sie do innego człowieka i ten człowiek pokazał mi stos kartek oprawiony w tekturę. Tak jakby jedną podpałkę do grilla oprawiać w drugą podpałkę go grilla- śmieszne no nie? No i ta makulatura miała na imię CIEŃ WIATRU. Zwątpiłem w ludzka inteligencję. Bo po co nazywać poćwiartowaną brzozę i to tak bez sensu?

Człowiek powiedział mi, że to książka-

łopata w rękę.

Człowiek powiedział, że jest dobra-

łopatę wbito w ziemię.

Człowiek powiedział, że mi ją pożyczy-

studnie kopać zaczęto.

Rozdział 3: GUL GUL GUL

Jedna, druga, trzecia, setna, trzysta-dwudziesta, pięćset-czternasta.

Jednym haustem.

Piłem, aż mi sie uszy trzęsły. Po raz pierwszy od swojego osobistego i własnego urodzenia byłem napojony, byłem rześki.

Byłem sobą.

Głaz przestał się toczyć, dni przestały bawić sie w jamajskich sprinterów. Dlaczego?

Bo studnie wykopano, a woda była dobra.

Rozdział 0: BIBLIA

Boże, Boże... Ile ja bym mógł o tej książce pisać. Ile słów ja mam do przekazania.

Mam ich tak wiele, a teraz wszystkie pochowały się pod łóżko. Zresztą tyle pięknych, złotych myśli zostało o CIENIU WIATRU opublikowanych, że moje były by pryszczate i co najwyżej miedziane.

A do tego te skurczybyki schowały się pod łóżko!

No dobra. Poszukam!

Nie. Nie będę pisał o bohaterach, o tym kto ta książkę napisał, o tym gdzie i kiedy akcja powieści się toczy. Nie licz na to. Jestem zbyt wielkim egoistą by marnować klawiaturę na kogo innego. Tak! Jak zwykle będzie o mnie.

Carlos Ruiz Zafon mnie zniewolił. Dzwońcie na policje!

CIENIEM WIATRU założył mi papierowe kajdany i przypiął kule do nogi. Czytając tą powieść nie chce by się skończyła. Rozmyślam nad wieloma zdaniami , które mój mistrz umieszcza tam z taką rozrzutnością , że czuje się jakbym nurkował w oceanie pełnym od bajecznych pereł .Przeglądając kartki tej książki ( choć to słowo jest takie niewyszukane i banalne w stosunku do to jej treści ) czuje się jak w domu i będę do niego wracał zawsze kiedy pozwoli mi na to czas , bo go po prostu kocham. Każda myśl, każdy wyraz, każdy przecinek, każda pauza w niej zawarta ma w moim umyśle specjalna strefę, na której widnieje napis V.I.P.

Prawdziwą ironią losu, jest to, że odpowiedź na pytanie dlaczego ta książka tak mi się podoba znalazłem właśnie w niej! Na stronie 12.

Ta książka nauczyła mnie czytać inne dzieła, zaczęła inspirować ( i to jak!), była tą pierwszą, która idealne utrafiła w mój gust.

Biblia.

Chłonę z niej liczne pomysły i życiowe wskazówki. Rozśmiesza, przeraża, wciąga, zaurocza.

Zawsze.

Ciągle.

Na nowo.

Zmieniła życie całkowicie i do końca. Dzięki niej zainteresowałem się sztuką, kulturą, światopoglądami. Nie wiem czy kiedykolwiek na jakiegoś człowieka książka miała taki ogromny wpływ. Choć szczerze mówiąc to mnie nie obchodzi.

Nikt  nie musi jej znać, nikt nie musi o niej wiedzieć. Ważne, że ja wiem. Bo to książka najbardziej moja.

Rozdział 4: KWITNĄCY SAD

To już nie pustynia, to kwitnący sad.

Bez tej wody nie ma dla mnie życia, bo i życie bez tego napoju byłoby takie z piasku.

Nie chcesz?

Nie pij.

Nawet nie wiesz ile tracisz...

 

 

 

 

 

PS. Pobawiłem się trochu chrolnologią zwróćcie na to uwagę. Wyszło trochu postmodernistycznie- i dobrze. W końcu doczekaliście się Cienia Wiatru :)

To nie recenzja, to hołd.

 

czwartek, 03 czerwca 2010, dziedzic7

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Gab., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/03 16:59:23
nic dodać nic ująć.
-
Gość: K., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/05 16:02:46
tylko dla Ciebie powinna być 6, bo wątpię, żeby ktoś zdołał napisać coś lepszego, coś tak świetnego, jak to.
-
Gość: Kasia, *.adsl.inetia.pl
2010/06/10 18:34:28
Cień wiatru ... :)
-
Gość: kuterka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/17 16:29:52
Jak tak czytam Twoją pracę to zastanawiam się , dlaczego ja dostałam 6...To jest nieporównywalnie lepsze!Masz ogromny talent!
-
Gość: Dziedzic, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 14:15:03
Dziękuję wam bardzo :) Dzięki takim opiniom aż chce mi się pisać :)